domek

Mam w rodzinie dom poniemiecki, wybudowany około 1936 roku. Dom z pełnym piętrem i strychem, o wymiarach zewnętrznych około 9×9 metrów. Fundamenty kamienne (suche), ściany (grube) prawdopodobnie z podwójnej cegły z pustką między nimi. Brak wilgoci. Dom wybudowany na wąskiej działce (szerokość około 15 metrów). Jedna ściana (bez okien) domu jakieś 20 cm od granicy. Na działce obok sąsiad ma swój dom (ściana z oknami i wejściem w odległości około 6-7 metrów).
W środku parter i piętro podzielone na krzyż (na dole kuchnia, korytarz z klatką schodową i 2 pokoje, na górze korytarz z klatką schodową i 3 pokoje). Teraz moje pytania:Zanim wyburzysz dowiedź się, czy będziesz mógł wybudować na tak wąskiej działce coś co spełni Twoje oczekiwania. Sprawdź miejscowy plan zagospodarowania. Po wyburzeniu może się okazać, że nie możesz nic postawić lub coś co będzie dla Ciebie za małe lub nieodpowiednie.
– bardziej się opłaca wyburzyć i zbudować nowy dom? Czy kapitalnie remontować ten obecny? Domyślam się, że remont/przebudowa to z architektem, pozwoleniem na budowę i całą papierkologią?
– w sytuacji takiej, że obecny dom jedną ścianą jest prawie na granicy działki (20cm może od granicy), to czy remontując lub budując nowy musiałbym go odsunąć o przepisowe 4 metry (3 jeśli bez okien)? No, a działka taka wąska…
– ściany są grube. Jak ocieplić istniejące mury? Jak dodam styropian, to grubość muru wyjdzie jak w bunkrze. A co ze ścianą przy granicy? Jak dodam styropian, to w zasadzie zahaczę o granicę…No dobrze. Czyli rozumiem, że jeśli wyburzenie i stawianie od nowa, to muszę wtedy dostosować się do obecnych przepisów (4 metry od granicy)? I nie ma znaczenia, że stary dom był prawie na granicy?
A jak będzie w przypadku przebudowy?
– czy istnieje możliwość (tak wiem, konstruktora bym potrzebował), aby zewnętrzne mury z tych ścian 3-warstwowych wyburzyć? A w zamian dać ocieplenie. Podejrzewam, że murem nośnym jest ściana wewnętrzna
– stropy. Obecnym stropom nic nie dolega. Ale.. gdybym chciał remontować dom, to w środku chciałbym inaczej podzielić na pomieszczenia. Czyli wyburzałbym istniejące ściany wewnętrzne. A domyślam się, że są one nośne. Czy w takim wypadku musiałbym się liczyć z wymianą stropów?

literatura

Pracuje w sporej firmie, kolezanki i koledzy z biura wszyscy po studiach (co prawda technicznych, a kiedys mowilismy ze sa 2 rodzaje inteligencji, wrodzona i techniczna, sam sie zaliczam). I z tym czytelnictwem roznie bywa, jak chce porozmawiac o ostatniej ksiazce Rotha, Frantzena czy chocby Houellebecqa, a nawet zmarlego Grassa to robia wielkie oczy, nie wiem kto to czyta. SZ czytuje regularnie, FAZ sporadycznie, mieszkam w koncu w Ottobrunn, jakby przedmiesciu Monachium. Od ponad 30 lat prenumeruje „Der Spiegel”, ale co sobote u slaskiego rzeznika 🙂 kupuje Polityke i Newsweeka i moim zdaniem Polityka poziomem dziennikarstwa nie ustepuje Spieglowi a polski Newsweek jest duzo lepszy niz amerykanski. A co do filmow, coz, rzecz wzgledna co nalezy do najwybitniejszych dziel kinematografii. Tak samo muzyka, w kazdym razie „Ona tanczy dla mnie” nie jest chyba gorsza niz to, co spiewaja w Musikantenstadl, jedno i drugie to absolutne dno. Grono moich przyjaciol w Polsce nie czyta Faktu, nie oglada TVPis i tak jest dobrze moglem poznac w Lund (Szwecja) chyba w 1987(?) roku.
Czlowiek niesamowitej kultury i naowczas zaangazowany w sprawie „Solidarnosci”.
Tylko dzieki Instytutowi Ksiazki mogl zagraniczny odbiorca pokój zagadek Warszawa  na wielu targach ksiazki
zapoznac sie z literatura krajowa – pismiennictwo Stasiuka, Tokarczuk, Maslowskiej i innych. W Polsce ludzie nie za bardzo mają czas na czytanie dla przyjemności… Nawet ci najlepiej wykształceni, czasem – o zgrozo! – zawodowo związani z literaturą. Wiem to na pewno, bo to środowisko jest mi bliskie. Znam doktorów nauk humanistycznych, którzy czytają wyłącznie to, co im potrzebne do kolejnego artykułu/habilitacji/konferencji, bo muszą zebrać w krótkim czasie tysiąc bzdurnych punktów, znam też takich, którzy specjalnie za marne pieniądze piszą recenzje (czasem w periodykach związanych z Instytutem Książki), żeby jednak zachować kontakt z tym, co się czyta na świecie – ale bez tej możliwości w życiu nie przeczytaliby tylu książek, bo nie znaleźliby na to czasu w swoich wypełnionych grafikach.
Ten brak czasu wcale nie wiąże się z siedzeniem na czatach i w mediach społecznościowych, z oglądaniem TV czy bieganiem po pubach. Po prostu wszyscy mamy tak dużo pracy zawodowej i obowiązków prywatnych, związanych chociażby z wychowywaniem dzieci, że na lekturę dla siebie rzadko wystarcza czasu. I nagle człowiek orientuje się, że pozostaje w zaklętym kręgu lektur dla najmłodszych, czasem bardzo przyjemnych, ale przecież niewystarczających dla prawdziwego czytelnika.
A jest tak: wszelkie myslenie, a zwlaszcza myslenie samodzielne, odwazne i krytyczne, nie cieszy sie uznaniem rzadzacej ekipy, ktory rosci sobie wylaczne prawo podporzadkowania wszystkiego, co sie pisze, wlasnym celom propagandowym.
Maja byc wyznawcy jednego kultu i nalezy ograniczac ludzka swobodna mysl.
Propagowac idee, nawracac, zwiekszac ilosc wiernych, nie ilosc myslacych.

czytelnik

Tagi

„Geniusze Pis-u”… rece opadaja nad kazda kolejna zmiana z nadania tej partii. Dyzmow sie nawsadza i nie jest istotne czy kolejna Pani Zosia czy Pan Zdzis maja jakiekolwiek osiagniecia w danej dziedzinie, wazne zeby partyjniactwo siegalo od morza do morza. Konserwatywni geniusze w kazdej dziedzinie zycia, Pisowcy cofaja Polske w otchlan sredniowiecza w zastraszajacym tempie. Niestety jest to kolejny przyklad kompletnej indolencji, braku kultury, ktorej jest „ministrem”. Kolejny przyklad po Pawlowicz, profesor „fiuuuu-bziuuuu” i wielu innych z „komisji” Macierewicza, ze tytul profesora i gleboka wiedza w danej dziedzinie nie chroni przed byciem kretynem tak ogolnie rzecz biorac. A może nowy dyrektor Instytutu Książki będzie mocarzem, przy którym pan Gauden malutkim pozostanie w pamięci?
A może Instytut Książki zostanie zlikwidowany jako organizacja komunistyczna, wszak powołany został za rządów SLD? myślę, że już czas, żeby wskazał Pan prawdziwego wroga czytelnictwa i zamknął w Polsce internet. Wszystkie statystyki znacząco się poprawią”.
Naprawdę? Czy w Niemczech zamknęli internet? A przecież książki czyta tam znacznie więcej ludzi niż w Polsce. Jak to możliwe, że mimo istnienia internetu, w Niemczech wychodzą w całkiem sporym nakładzie tak świetne dzienniki jak „Süddeutsche Zeitung” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz doskonałe tygodniki jak „Die Zeit”? W Polsce prasy na takim poziomie nie uświadczysz, to co wychodzi jest coraz gorsze a tematyka kulturalna jest eliminowana bądź poważnie ograniczana. Czy to wina internetu, że wybitne dzieła światowej kinematografii ogląda w naszym kraju kilka lub najwyżej kilkanaście tysięcy widzów? A ambitne – jakże przecież ostatnimi czasy nieliczne – spektakle teatralne trzeba szybko zdejmować z afisza bo brakuje chętnych do ich oglądania? Czy to internet spowodował, że poziom polskiej telewizji sięgnął dna? I że czołowe nasze uczelnie wyższe lokują się w czwartej czy piątej setce światowego rankingu?
A poza tym minister G może robić co chce bo suweren dał mu teren by mieć wszystkich w nosie. Mam pytanie, czy to norma, że podaje się (np. w wiki), że dana osoba pełniła obowiązki/była na stanowisku do jakiegoś dnia/data – bez podania przyczyny zaprzestania pełnienia danej funkcji. W wiki(pedii) nie ma ani słowa, że dyr. Instytutu Książki Grzegorz Gauden został odwołany escape rooms Warszawa.
Nie znam zwyczajów, ale jest jednak wg mnie istotna różnica różnica między: „był.. do” a „został odwołany”. Ktoś tym instytutem zarządzał przez lat cztery.
W międzyczasie rządził PIS.
Następnie ,w 2007 roku rządy objęła Partia Donalda Tuska z inna partią na P.
Po roku,powołano na szefa Instytutu Grzegorza Gaudena który podmienił kogoś ( nie doszedłem do tego)mianowanego przez partię Braci.
PO współrządziła 8 lat. Tyle samo rzadził Gauden.
W 2015 roku objął rządy PIS. W 2016 roku Grzegorza Gaudena…itd. , itd,…
Karuzela się cały czas kręci…i chyba nie przestanie…

za późno

Jest tylko mały problem – o wiele za późno. Należało to robić na początku roku, gdy nasilała się coraz wyraźniej oszczercza kampania PIS-u [o mediach rydzykowych nie wspominam bo tam to standard od lat]. Polska w ruinie, Komorowski i rząd sprzedają po cichu lasy by dać pieniądze żydom, nie ma już żadnych polskich firm [za sprawą PO rzecz jasna], Tusk w Brukseli wysługuje się Niemcom w zamian za kolejne stanowiska jakie ma dostać… itd, itp, etc. Mam spore grono pisowskich znajomych i siłą rzeczy byłem na bieżąco z tymi co rusz podrzucanymi wymysłami, niekiedy tak dziko głupimi, że aż nie chciało się wierzyć, że ktoś to kupuje. Ale kupowano. Czasem nawet całkiem serio, a niekiedy dla draki, bo w tych kręgach nie lubi się przecież ‚zdrajców i sprzedawczyków z PO’. przepompownia ścieków
Przez cały czas aż do wyborów dziwiło mnie, że nikt nie próbuje z tym walczyć, niczego nie prostuje, że cała ta wściekle konsekwentnie prowadzona kampania prymitywnych bzdur i oszczerstw pozostawała w ogóle poza sferą uwagi mediów. Jakby nikt nic nie widział i nie słyszał. Nie ma wątpliwości, że Platforma swoim zachowaniem znakomicie ułatwiała PiS-owi całą tę akcję, podkładała się jak mogła i jak nie mogła. Ale to także media oddały – już od czasu katastrofy smoleńskiej – pole siewcom dezinformacji i niczym nieskrępowanych bredni. I jeśli Platforma bezapelacyjnie była znakomita w dziele samopogrążania się, to skala porażki sił demokratycznych [bo PiS i prawdopodobnie też partia Kukiza takimi siłami nie są] jest też w dużej mierze dziełem tych właśnie przez nikogo niepowstrzymywanych siewców czarnego PR i kłamstw. Zaważyli bardzo na powyborczym kształcie sceny politycznej i obawiam się, że długo będziemy się z tego wygrzebywać.

Polska i Europa jest w ruinie, proces postępuje i jest to nie do zahamowania. Właśnie jesteśmy świadkami umierania Europy, widzimy to patrząc na tę falę imigrantów, która zaczęła Europę zalewać. Jeśli ktoś się zastanawia, skąd się to wzięło i czy da się to zahamować, to podam tylko jedną informację:

rok 1990. Ludność Europy stanowi 14% ludności świata, ludność Afryki stanowi 12% ludności świata.
rok 2015 (25 lat później). Ludność Europy stanowi 9% ludności świata, ludność Afryki stanowi 17% ludności świata.

Absorcja

Dla mnie warstwa absorpcyjna to nic innego jak czarna powłoka przylegająca do miedzi. Inaczej naukowcy i praktycy nie mogli zrobić. Po prostu szukali jak poczernić blachę miedzianą czymś co jest bardzo trwałe i dobrze przewodzi ciepło. To nie jakieś znowu czary. Bo farby bardziej izolują niż tinox czy warstwa niklowo chromowa.
Przewodność cieplna miedzi 401

Miedź w każdym większym mieście kosztuje podobnie. Przy wspólnym zakupie jednorazowym możesz dostać nie więcej jak 10%, przy płatnościach gotówką 3% razem 13%. No możesz jeszcze wycyganić gratisowy transport jak kupisz tonę, no najmniej pół tony.
500 kg to jakieś 125 absorberów z blachy 0.2mm
Powiedzmy że każdy chce kupić dwa absorbery to 60 ludzi musiało by gnać samochody i palić DARMOWE paliwo i każde 100KM to X złotych. Na jednym absorberze zaoszczędzone 25zł.
Niech się koledzy zastanowią. A kto by z tym ryzykował i zbierał takie pieniądze, bo bez przedpłaty ani rusz.

Podaje niżej przybliżone ceny ceny.
Blacha miedziana 200 x 100 cm ~`190zł ale w handlu występuje tej grubości 0,2mm w taśmie 30cm szer. 1mb = 0.56kg=28zł czyli 50zł za kilogram,
Blacha aluminiowa 200 x 100cm =35zł
Ceny rurek otrzymałem jakieś drogie więc sam sprawdzę i o tym po tym.
a niklu90.7 , chromu 93,7. W stosunku do miedzi to prawie jak izolator a nie żaden cud ale dla fabryki łatwiej wykonać i kolor PRAWIE wieczny i innego nie znaleźli albo za drogi. Kolektor to nie prom kosmiczny.
Ten kto znajdzie powłokę trwałą o przepuszczalności ciepła zbliżonej do miedzi i taniego zostanie milionerem.

warunki

Tagi

Wydaje mi się, że zmianę obrotów nie należy nie należy rozpatrywać pod kątem wielkości przepływu a brać pod uwagę różnice temperatur, bo ta różnica wyznacza wielkość przepływu. A tak na marginesie to jaka musi być różnica temp. aby instalacja działała jak najsprawniej? Aby ocenić czy rozdzielczość 2,5l/min będzie wystarczająca trzeba wziąć pod uwagę stałą czasową kolektora, a ta ma na ogół ok.40 – 60 sekund na sucho. Przy pracującej instalacji stała czasowa jest dużo większa a więc i reakcja na zmiany temperatury też jest większa.
Są wodomierze na 1imp/sek ale te kosztują ok 140zł. Obserwuję od lat swoje solary i analizuję różne ustawienia przy różnych warunkach pogodowych. Już dawno doszedłem do wniosku że w wielu przypadkach odpowiednie skorygowanie pompy musi nastąpić dość szybko bo inaczej jest ryzyko że solar się nadmiernie wychłodzi, delta K spadnie poniżej wartości dopuszczalnej i pompa się wyłączy.
Ponowne włączenie pompy nastąpi dopiero gdy czujnik temperatury umieszczony najczęściej w kroćcu przyłączeniowym przy solarze „zanotuje” odpowiednią temperaturę. Niestety ale z reguły ten czujnik podczas wyłączonej pompy zawsze wskazuje niższą temp niż solar posiada w rzeczywistości bo jest od absorbera oddalony zawsze o te kilka/kilkanaście centymetrów. Dochodzi więc często do dwóch niemile widzianych sytuacji.
Pierwsza to to, że solar po jakimś czasie rozgrzeje się ponownie i sam w sobie będzie miał już odpowiednią temperaturę ale aby układ mógł wznowić pracę chłodniejszy czujnik niestety tego nie wykaże. Ta sytuacja często występuje w zimie gdy na zewnątrz mamy pełne słońce ale i mróz -15stC. Obserowałem niejednokrotnie sytuację gdy czujnik solara wskazywał np. 35stC, w zbiorniku było także około 35stC więc wymaganej delty K nie było i pompa nie miała prawa ruszyć. Ręczne wzbudzenie pompy na czas kilku sekund powodowało że gorący glikol doszedł do czujnika solara i nagle okazało się że temperatura kolektora wynosi tak naprawdę 45-50stC.  Tak zgadza się to jest problem umieszczenia czujników poza kolektorem w tulejach zanurzeniowych. Ja rozwiązuję to w inny sposób: wiercę obok wychodzącej rurki zbiorczej otwór o średnicy sondy i samą sondę wpycham do wewnątrz kolektora umieszczając ją obok rurki zbiorczej. Aby temp. blachy była podobna do temp. sondy, ta jest wybarwiona na czarno a więc promieniowanie ogrzewa mi w ten sam sposób sondę jak i blachę. A jak chcę dopieścić z aptekarską dokładnością to resztę załatwia mi program. I to wydaje mi się jest jedyny sposób załatwienia problemu.
Druga sytuacja to taka że czujnik solara po jakimś czasie dojdzie do odpowiedniej temperatury i włączy pompę ale w rzeczywistości układ mógłby wznowić pracę już 10-20 minut wczesniej dostarczając ciepło do zbiornika.

kolektory

Tagi

,

„ten parametr” to właśnie histereza. Jej wartość określa zwłokę w załączeniu/wyłączeniu pompy.
jeśli ustawimy różnicę temperatur = 5°C, a histerezę = 1°C, to pompa załączy się przy różnicy temperatur kolektor/wymiennik = 6°C, a wyłączy przy różnicy = 4°C.
Jeśli w Twoim sterowniku nie ma ustawienia histerezy, to ustaw sobie tylko różnicę temperatur [jaką potrzebujesz].
Pisząc wcześniej o różnicy temperatur na wężownicy, miałem na myśli wlot/wylot wężownicy w wymienniku [mam tam dwa termometry, podobnie jak przy kolektorach – takie okrągłe termometry wskazówkowe po 12zł.]. Są bardzo pomocne przy eksperymentach z ustawieniami sterownika różnicowego.
Oczywiście, mam również dwa czujniki temperatury [wylot kolektora i wymiennik]. Mam problem ze swoimi solarami. Są samoróbkami: rama z kształtownika ocynkowanego, płyta aluminiowa, styropian, rurka miedziana meandryczna, szyba. Wymiary 1,4m x 1m. Do tego pompa 46/71/100W, zawory, rury itp. zasobnik 80L. Mam 2 szt tego kolektora. Dla tej instalacji zaczął się 3 sezon, pracuje ona w domku letniskowym, więc przez zimę mam spuszczoną wodę z instalacji CWU a płyn zawsze miałem (jest na -36’C). Od czasu do czasu włączyłem pompę, aby przegoniła płyn w instalacji. Teraz po napełnieniu wodą instalacji CWU, włączyłem ponownie całość i…. widzę, że temp na solarze rośnie prawidłowo (nawet zbyt szybko), a w zasobniku utrzymuje się na 8..9’C. Zmiana prędkości pompy nie pomaga – powoduje tylko obniżanie temp w solarze. Dotykam rurki wchodzącej do wężownicy i jest gorąca a rurka wychodząca z wężownicy jest zimna. Temp glokolu za pompą – czyli na powrocie do solarów jest na poziomie ok 20’C. Co ciekawe jak spraedzam temp wody wylatujacej z kranu to ma temp 17’C a po kolejnym okresie 23’C. Spuściłem płyn i włałem ponownie. To samo. Wygląda jakby coś było zapchane i pomalutku płyn krążył w instalacji solarnej do tego stopnia, że woda CWU mocno ochładza wężownicę lub (czy to możliwe) pompa obiegowa ma awarię – ale zmiana prędkości pompy powoduje zmiany temp w solarach. Sama pompa jest wyraźnie ciepła pomimo, że przepływa przez nią schłodzony płyn o temp ok. 20’C.

Już wszystko opanowałem. Mianowicie zmniejszyłem prędkość pompki na pierwszy bieg, pompa pracuje kilka godzin dziennie, zauważyłem że nie jest tak jak wcześniej pisałem, że pompa wyłącza się dopiero po zrównaniu temperatury kolektor/ zasobnik, wyłącza się gdy np.zasobnik:50 kolektor:54 i oto właśnie mi chodziło (nie wyrównuje temperatur załącza się wg. moich ustawień histerezy obecnie 8*C.

Jako osiągi mogę napisać że wczoraj cały układ się wyłączył (ustawiłem max temperaturę wody w zasobniku 54*C i pompa przestała pracować, solary nagrzały się do temp 125* zmieniłem błędne ustawienie temp max zasobnika, wg wskazań „doczołowego” termometru który przyłożyłem do trójnika przy wejściu wężownicy wskazywał 90*C. A zmierzam do tego, że 40l wody w moich panelach rozgrzanych do temp 125*C podniosło temp zasobnika o 7*C. (dodam że wszystkie kształtki parowały (chłodna kotłownia))

 

kolektor

Tagi

,

a mam nawet 70m² bez dylatacji, ale z siatką stalową 15x15cm z drutu 3 mm, zdylatowana obwodowo od ścian styropianem elewacyjnym. Nic nie popękało ani w trakcie sezonowania, anie w czasie kilkuletniej eksploatacji. 
Pisząc , że kolektor będzie ogrzewał lód miałem na myśli sytuację w której stosunkowo mała wydajność cieplna studni powoduje szybki spadek jej temperatury , a od chwili gdy będzie ona niższa niż kolektora , studnia będzie „kradła” z niego ciepło. Można oczywiście ustalić doświadczalnie odpowiedni stosunek przepływów. W miesiącach zimowych zużyjesz 2 do 3 tys kWh ciepła  kolektor ścieków, więc pojemność cieplna wody w studni jest znikoma , a nie ma wtedy czasu na jej regenerację. 

Od zawsze fascynowały mnie pompy powietrze-woda. Sam mam mnóstwo cieków na działce (150 lat temu w miejscu gdzie mam dom – było jezioro) i chciałem to jakoś wykorzystać tyle że z powietrzną pompą ciepła. Np. chciałem budować potężny wymiennik ala chłodnica po to, by w największe mrozy wstępnie podnosił temperaturę powietrza na wlocie do pompy. Miałem wiele pomysłów. Ale to wszystko było „egzotyką” i dobrze że trafiłem na ludzi którzy mi to policzyli i wyperswadowali. Choć odrobinka szaleństwa we krwi została do dziś.
Bo gdybym budował dziś jeszcze raz, postawiłbym na wewnętrzną powietrzną pompę ciepła i zamiast rurek na glikol, zamontowałbym 3 rury fi20cm na poziomie 2 metry poniżej poziomu gruntu. Te rury doprowadzałyby powietrze do tej pompy łącząc się w domu w jakimś kolektorze wspólnym. Żadnych glikolów, komplikowań itd. Mam jak mam (jednak glikol), jak będzie – czas pokaże gdy pompa zacznie pracować.

przejście

Tagi

,

Mój sposób na przejście rury (wężownicy) przez ścianę bojlera (hydroforu). Do przejścia wykorzystałem oryginalne wspawane mufki 1/2 cala do wskaźnika poziomu wody (hydrofor). Z racji że już miałem kupioną rurkę Cu fi 18mm, która mieściła się akurat w tym gwincie to musiałem dospawać kawałek rurki z gwintem 3/4 cala na wierzchu do tych mufek. Reszta to bardzo prosta operacja. Trzeba tylko na tokarce przerobić jedną złączkę lutowaną na rurkę fi 18mm z gwintem wewnętrznym 3/4 cala. Przeróbka polega na zebraniu wiertłem (chyba 26 lub 28mm) kołnierza o który opiera się rura do lutowania (po to by mogła ona swobodnie przejść na wylot), a przy okazji powstanie ukos, który poprzez oring (uszczelkę gumową) uszczelnia połączenie między zbiornikiem a rurką. Przy rurce fi 15mm prawdopodobnie obędzie się nawet bez spawania (przy dobranych odpowiednio elementach). Przyłączenie do tej rurki to skręcana złączka do rur (fachowo jakoś inaczej to się nazywa), ale zamiast pierścienia mosiężnego dałem też oring. Połączenie tak ie można w każdej chwili rozkręcić, a na miedzi nie ma żadnego śladu . czytałem że ktoś chce wcisnąc drugą wężownice zastanawia mnie poco przeciesz kolektory grzeją na tej samej zasadzie co c.o. ja odciołem zaworami wyjścia na grzejniki i zrobiłem obieg tylko na bojler włonczyłem pompke i pięknie się sprawdza a na zime zamykam zawory z solara i otwieram na grzejniki to jest proste chyba że na zime ktoś chce solary ale też nie wiem poco jak grzeje c.ono tak jak ktoś ma bojler całkiem spory to pewnie, że będzie działało i dostarczało ciepło tak jak zimą piec co. Ale gdy chcemy gromadzić więcej ciepła w większym zbiorniku to już trzeba dorzucić drugą wężownicę do innego zbiornika, bo ile ma przeciętny bojler w domu ? 80 – 100 litrów ? To wystarczy do małych domków z niewielkimi kolektorami, sam tak myślałem, żeby się wpiąć tak jak kolega pisze i po kłopocie. Ale to jednak będzie skromna ilość ciepłej wody bo taki mały bojler tylko mam. Ale fakt to też jest rozwiązanie. Proste i dla wielu pewnie wystarczające bez dodatkowych kosztów. . 

przeróbka klimatyzacji

Tagi

,

Czy da się w jakiś sposób z normalnej stacjonarnej klimatyzacji, która chłodzi do temperatury 16 stopni przerobi ją tak, aby chłodziła do temperatury ok 10 stopni ?

Jeżeli ma nadmiar wydajności i okresowo się wyłącza to trzeba zaingerować w termostat/czujniki temperatury. Jeżeli pracuje w trybie ciągłym to wymienić na większy model. 

Mam małe pomieszczenia do wychłodzenia ok 40m3 i planuję kupic nową klimatyzację, ale właśnie chciałem uzyskac niższą temperaturę, więc kupic bardziej wydajną klimatyzację to żaden problem.

Bardziej mnie interesuje czy ingerencja w termostat/czujnik temperatury wystarczy ?
I jakiego rzędu są to koszty ? 

Na to pyatnie musisz sam sobie odpowiedzieć. Jak klimatyzacja pracuje na 100% możliwości to nic jej nie pomoże…
A jak chłodzi przez 50% czasu, a drugie 50% czasu jest wstrzymywana przez termostat to wtedy można próbować ingerować. Koszty jakie ? Może 5PLN, może 500PLN kombinacje różnie kosztują. Nie wiadomo o czym mowa nawet. 

Najczęściej na nawiewie mają 5-10 stopni, ale w pomieszczeniu regulują w zakresie nastawy – czyli najczęściej 16-32 stopnie.
Najprościej wyciągnąć czujnik wewnętrzny (zwykle na lamelkach wewn. wymiennika) zmierzyć jaką ma oporność przy 20*C – porównać do najbardziej pasującego termistora – zmienić mu rezystancję (zmniejszyć), tak aby przy dwudziestu stopniach miał wartość dla 26*C. Wtedy przy nastawie 16*C na pilocie, urządzenie będzie regulować do 10*C – oczywiście jeśli ma odpowiedni zapas mocy – za małe urządzenie nie będzie w stanie tyle osiągnąć, a będzie pracować cały czas. Najpierw proponuję sprawdzić możliwości. W ważny jest aktualny punkt pracy urządzenia – po ludzku temperatura nawiewu z jaką pracuje klimatyzator. Jeśli jest ona zbyt zbliżona albo nawet klimatyzacje wyższa od tej którą chcesz osiągnąć to nawet gdy urządzenie będzie pracować przez 24 godziny na dobę na niewiele się to zda.